Podejmowanie decyzji i metoda „10-10-10”

16 czerwca 2014 | BLOG, Podejmowanie decyzji

Co zrobić, gdy mamy przed sobą trudną decyzję, a odczuwany stres tylko utrudnia nam jej podjęcie? Możemy skorzystać z metody 10 – 10 – 10, którą opisała Suzy Welch w swojej książce o takim właśnie tytule. Na czym polega ta metoda?

 

NA CZYM POLEGA METODA 10-10-10?

 

Suzy Welch, opisała 10-10-10 w bardzo przystępny sposób. Metoda ta polega na przeanalizowaniu konsekwencji swoich wyborów w perspektywie umownych 10 minut, 10 miesięcy i 10 lat. Aby przybliżyć metodę czytelnikom, Welch posługuje się wieloma przykładami, zaczerpniętymi zarówno z życia zawodowego różnych jej rozmówców, jak i ich życia uczuciowego. My też spójrzmy na tę technikę korzystając z przykładu. 

Metoda 10-10-10: przykład

Załóżmy, że mamy do podjęcia decyzję „czy zmienić obecną pracę na inną”. Analizujemy konsekwencje tej zmiany. 

10 MINUT. Skutki, jakie taka decyzja przyniesie w najbliższym czasie (umowne 10 minut) to dyskomfort związany z przekazaniem tej informacji szefowi, żal z powodu utraty kontaktu z najbliższymi współpracownikami, ulga, że zacznę robić coś innego (o ile obecna praca mnie nie satysfakcjonuje) i stres związany z poszukiwaniem nowej pracy lub z rozpoczęciem kariery w nowym, upatrzonym już miejscu.

10 MIESIĘCY.  W perspektywie umownych 10 miesięcy ta decyzja może się wiązać z takimi konsekwencjami jak: włożenie dużego wysiłku w odnalezienie się w nowej firmie czy nowym zawodzie, stres związany ze zmianą obowiązków i najbliższego otoczenia, ale także zdobycie nowych umiejętności, satysfakcja z podjęcia nowych wyzwań czy nawiązanie nowych znajomości.

10 LAT. W perspektywie 10 lat analizowana przez nas zmiana pracy może zaskutkować zwrotem w naszej karierze zawodowej na lepsze lub na gorsze. Jeśli nie mamy wystarczająco wielu danych, które pozwolą nam przewidzieć konsekwencje za 10 lat, być może ta perspektywa nie będzie miała znaczenia w przypadku akurat tej decyzji.

podejmowanie decyzji

 

METODA 10-10-10 DLA DZIECI I NASTOLATKÓW

 

Nastolatki mogą przyjmować inną perpektywę, np. 5 – 5 – 5. 

Przykład? Jeśli mam się teraz uczyć, aby dostać się do dobrej szkoły, a moi znajomi właśnie wyciągają mnie na imprezę, to proces decyzyjny może być wsparty taką analizą:

5 MINUT. Jeśli pójdę na imprezę, to za 5 minut będę odczuwać ulgę (że nie muszę się uczyć) i podekscytowanie. Analogicznie: jeśli zostanę w domu i będę wkuwać, za 5 minut będę wysłuchiwać szyderstw znajomych i czuć żal, że omija mnie świetna rozrywka. 

5 MIESIĘCY. Za 5 miesięcy będzie wiadomo, czy osiągnąłem cel i czy wybrane przeze mnie liceum jest MOJĄ szkołą. Jeśli teraz zabaluję i nie dostanę się tam, gdzie chcę, moi rodzice będą mi przez rok suszyć głowę, sam będę mieć wyrzuty sumienia i z zazdrością będę słuchał opowieści tych znajomych, którzy do wymarzonej szkoły się dostali. Jeśli natomiast postanowię teraz się uczyć i ominie mnie świetna zabawa (nikt przecież nie umniejsza radości związanej z wyjściem) i dzięki temu dostanę się do wymarzonej szkoły, będę z czystym sumieniem imprezować z nowym towarzystwem – tym, do którego aspiruję. 

5 LAT. Za umowne 5 lat będę na studiach. Lepszych lub gorszych. Ciekawych lub tych, na które udało mi się jakoś dostać. A studia – czy tego chcemy, czy nie – zależą w dużej mierze od poziomu ukończonego liceum. A ukończone liceum od… małych, naprawdę drobnych decyzji w stylu „iść na imprezę, czy się pouczyć”. 

Metoda 10 – 10 – 10 pozwala zobaczyć nasze dzisiejsze wybory w szerszym kontekście i często ją stosuję – zarówno sama, jak i w pracy z uczniami i klientami. 

 

Metoda 10-10-10: czy czytać książkę?

Gdybym jednak miała komukolwiek polecić tę książkę – odradzałabym. Początkowo czytałam pozycję Suzy Welch z przekonaniem, że połknę ją w 2-3 dni, bo jest napisana przystępnym, łatwym i lekkim językiem, a także zawiera wiele przykładów. Informacje, jak pracuje nasz mózg podczas podejmowania decyzji, a także zwrócenie uwagi na fakt, że do stosowania tej metody potrzebujemy mieć dane o przyszłości lub przynajmniej wyobrażenie konsekwencji, są plusami publikacji. Jednak zarówno język, jak i mnogość przykładów gubią w ostateczności tę książkę. Świetna metoda, łatwa do zastosowania zarówno przez dorosłych, jak i przez młodzież, jest opisana rozwlekle i infantylnie. 

Pierwszą reakcją Any był lęk. Jak sobie poradzi finansowo? Co stanie się z dziećmi? Szybko jednak ustąpił on miejsca złości. Dlaczego mąż każe jej wybierać między nim a dzieckiem?.

Dlatego polecam zapoznanie się z 10 – 10 – 10 za pomocą jakiegoś przystępnie napisanego artykułu:-) i stosowanie samej techniki. 

Maja Lose

źródło grafiki

Pozostańmy w kontakcie