Wychodząc dziś ze szkoły, po przeprowadzonych zajęciach dla dzieci, usłyszałam rozmowę syna z mamą. Syn, widząc piękne słońce i brak śniegu zachwycił się: „Rany! Jaka piękna pogoda! Jak super!” Mnie też podniosła się energia, życie stało się o kilka kilogramów lżejsze. Dopóki nie usłyszałam odpowiedzi mamy…

Najgorsza pogoda

Mama najwyraźniej nie zachwyciła się słońcem, błękitnym niebem, śpiewającymi ptakami. Nie zauważyła, jak dobrze wpłynęło to na nastrój jej syna. Odparła za to zdecydowanie:

„To jest właśnie NAJGORSZA pogoda! Najłatwiej się teraz przeziębić! Nie wiadomo, czy jest ciepło czy zimno! Okropieństwo!”

Zastanowiło mnie to… Dziwimy się dzieciom, że zawsze mają energię. Dziwimy się szczególnie wtedy, gdy nam tej energii brakuje. Ale to my rzadko zachwycamy się słońcem, ciepłem, po prostu wiosną. Rzadko zachwycamy się czymkolwiek.

Mam wrażenie, że dorośli ciągle się martwią – o stan zdrowia dzieci, o swoje zdrowie, o obowiązki, o to, że mało czasu i sił, o to, że ciągle czegoś nie starcza, nie jest wystarczająco dobre. Jednym słowem NIE MA SIĘ Z CZEGO CIESZYĆ… A więc nie dbamy o naszą energię, a przecież wiadomo, że radość i uśmiech poprawiają satysfakcję z życia.

 

Wpływ na dzieci

To, że marnujemy swoje szanse na dobry humor, to dopiero „pół biedy”. Usłyszana przeze mnie rozmowa pokazała mi, że nie tylko sami się nie cieszymy, ale i dzieciom nie pozwalamy odczuwać radości. A dzieci cieszą się ze wszystkiego. Że dziś na obiad pomidorówka. Że można wyjść na dwór. Że nie było klasówki. Że kumpel przyniósł „fajowską piłkę” do szkoły. Że za dwa tygodnie cała klasa idzie do ZOO. Całe dwa tygodnie radości. Z tego jednego faktu. To dopiero umiejętność – tak rozciągnąć jedną rzecz, żeby podnosiła energię przez 14 dni!

Świadomość emocji, jakie właśnie odczuwamy oraz umiejętność wpływania na nie to elementy inteligencji emocjonalnej. Może warto się tego nauczyć.

Proponuję wziąć dziś przykład z dzieci. I na moment „zaparkować” wszystkie nasze zmartwienia i obawy. Zapomnieć o pracy. I przez ten moment popatrzeć na świat wokół nas, na wiosnę i na radość naszych dzieci. I zarazić się nią. A jak już się zarazimy, to wirus pozytywnej energii będzie robił swoje, gdy my będziemy usiłowali znowu wrócić do zmartwień:-)

Maja

 

Photo by Alexandru Tudorache on Unsplash

 

 

Podziel się ze znajomymi

Pozostańmy w kontakcie

Facebook