Są takie książki, które potrafią zmienić myślenie. Wytrącić nas ze zwykłego życia i nawykowego pędu. Zmuszają do przystanięcia i zastanowienia się. Cztery poniższe pozycje bez wątpienia wpłynęły na moje rodzicielstwo.

Jeśli ich nie czytaliście – zapraszam. Posłuchajcie jak opowiadałam o nich Piotrowi Osowiczowi w Polskim Radio Wrocław lub przeczytajcie o nich. Jest też możliwość pobrania nagrania:)

 

Półki w księgarniach uginają się pod pozycjami o rodzicielstwie, więc wybór wcale nie jest taki łatwy. Poniższe propozycje wybrałam więc tak, by spełniały kryterium „może zmienić perspektywę, może sprawić, że zaczniemy o rodzicielstwie myśleć inaczej”. Na mnie te książki właśnie tak podziałały.

 

1. Jesper Juul, Monika Oien „Przestrzeń dla rodziny”

Wszystkie książki Jespera Juula cieszą się teraz ogromną popularnością. Dlaczego? Bo w zakręconym świecie, w którym wszyscy się ścigają i mamy pokusę kontrolować wszystko i wszystkich, Juul przypomina o tym, że możliwe jest normalne dzieciństwo. Zwraca uwagę na to,  że nie ma idealnego modelu rodziny.

To, co rodzice nazywają wychowaniem, nie przynosi żadnego efektu wychowawczego. Ich słowa wpadają dzieciom jednym uchem, a wypadają drugim. Dzieci nie robią tego, co im mówimy, one robią to, co my robimy.

Książka „Przestrzeń dla rodziny” jest wywiadem. Monika Oieni i Jesper Juul podają wiele przykładów ze swojego życia, które bardzo pomagają w zrozumieniu ich punktu widzenia. Czyta się to jak powieść, która jest bardzo podobna do naszego życia.

 

2. Thomas Gordon „Wychowanie bez porażek”

Przeczytałam tę książkę zanim urodziły się moje dzieci – była lekturą obowiązkową na podyplomowych studiach pedagogicznych. Nie mogłam wówczas sprawdzić zawartych w niej podpowiedzi na żywym organizmie, a i tak mocno mnie poruszyła. Na tyle mocno, że po urodzeniu dzieci przeczytałam ją całą jeszcze raz. Gordon poleca skupić się nie na mówieniu do dzieci, ale na czynnym słuchaniu. Dzięki takiej metodzie komunikacji nie ma wygranych i przegranych (jak to często ma miejsce np. w kłótniach dzieci i rodziców).

Czasem czynne słuchanie tylko pomaga dziecku zaakceptować sytuację, gdy wie, że nie może jej zmienić. Czynne słuchanie pomaga dziecku dać wyraz uczuciom związanym z pewną sytuacją, uwolnić się od nich, odczuć, że jest się przez kogoś akceptowanym, pomimo, że przeżywa się te uczucia.

Bardzo wiele przykładów to dialogi rodziców i dzieci. Te rozmowy pozwalają niejako „wchłonąć” metodę bez szczególnego trenowania jej. Jeśli jednak ktoś chciałby przyjrzeć się metodzie Gordona bliżej, można wziąć udział w szkoleniu organizowanym przez Centrum Komunikacji Gordona.

 

3. Dan Kindlon, Michael Thompson
„Sposób na Kaina. Jak chronić życie emocjonalne chłopców”

Autorzy, należący do grona najlepszych amerykańskich psychologów dziecięcych, dzielą się z nami swoim ogromnym doświadczeniem w pracy z chłopcami i ich rodzinami. To obowiązkowa pozycja dla osób, które mają syna, ale (moim zdaniem) również dla wszystkich mężczyzn. Kindlon i Thompson odpowiadają na pytanie „Czego chłopcy potrzebują, a nie dostają”. Rozprawiają się z mitem silnego mężczyzny, który nie posiada emocji oraz innymi przestarzałymi teoriami. Ci dwaj terapeuci w fascynujący sposób pokazują wewnętrzny świat chłopców. Jak to jest dojrzewać i co jest wtedy ważne? Co chłopcy naprawdę czują, gdy inni im dokuczają? Jak zbudować zdrową więź z własnym synem?

Chłopcy pragną kontaktu, a równocześnie czują potrzebę zachowania dystansu – i tak tworzy się przedział emocjonalny. Walka pomiędzy chłopięcą potrzebą łączności a pragnieniem autonomii objawia się na rozmaite sposoby, w miarę jak chłopiec dorasta. Niezależnie jednak od wieku, większość chłopców nie jest emocjonalnie przygotowana na trudności, z jakimi będą musieli się zmierzyć, zanim staną się zdrowymi emocjonalnie mężczyznami. 

 

4. Mary Pipher „Ocalić Ofelię”

To odpowiednik „Sposobu na Kaina” dla rodziców mających córki. Dla wszystkich tych, którzy byli przekonani, że dziewczynki łatwiej wychować:-) Autorką jest pani psycholog klinicysta, która jako terapeutka zidentyfikowała powody, dla których sympatyczne małe dziewczynki przeistaczają się podczas dojrzewania w zamknięte w sobie, zbuntowane, a czasem i agresywne istoty. Lektura tej książki może uchronić rodziny od wielu dramatycznym przeżyć, a córkom pozwoli pewniej wkroczyć w dojrzałe życie. Autorka pokazuje też zagrożenia ze strony kultury, w jakiej dorastają dziewczynki.

Dziewczęta borykają się ze sprzecznymi przekazami: bądź piękna, ale piękno płynie jedynie z wnętrza; bądź seksowna, ale nie uprawiaj seksu; bądź uczciwa, ale nie rań niczyich uczuć; bądź niezależna, ale miła; bądź inteligentna, ale nie tak bardzo, żeby odstraszyć chłopców.

Obowiązkowa lektura dla rodziców. Zanim córki zaczną dojrzewać.

Jeśli dla kogoś wakacje są czasem nadrabiania zaległości czytelniczych, to zabranie ze sobą którejś z powyższych propozycji połączy przyjemne z pożytecznym. To książki, które są napisane w przystępny sposób, więc nie przesiedzimy godzin ze słownikiem psychiatrii w ręce. Jednocześnie pozwalają spojrzeć na dzieci i nasze rodziny z nowej perspektywy. A już samo to spojrzenie rozwija.

 

A jaką książkę, z kategorii „zmienia perspektywę i każe się zastanowić”, Wy polecacie?

Maja