W przedszkolu, na dywanie, siedzi chłopiec. Bawi się plastikową wagą szalkową. W pewnym momencie do sali wchodzi tata, aby go odebrać z przedszkola. Chłopiec nie widzi taty. Jest skupiony na eksperymencie, o którym myślał od dłuższego czasu. Na jednej szalce umieszcza duży klocek, a drugą szalkę z całej siły uderza ręką. Udało się! Klocek wyskoczył jak z katapulty i przeleciał przez pół sali.

Różne perspektywy

Gdyby spojrzeć na to zdarzenie z perspektywy dwóch różnych dorosłych osób, mogłoby wyglądać ono tak:

Tato: To niesamowite, że 3-letnie dziecko wpadło na tak genialny pomysł. Żeby z wagi zrobić katapultę! Jak on to wykombinował? Bardzo mądre dziecko! Takie kreatywne! Na pewno będzie w przyszłości kimś twórczym!

Nauczycielka: Jezus Maria! Co też mu strzeliło do głowy! Przecież mógł skrzywdzić jakieś dziecko. Tak nie wolno robić! Waga nie służy do strzelania klockami! Jeśli rodzice go dobrze nie przypilnują, wyrośnie z niego jakiś przestępca!

Podany przykład jest prawdziwy. Kiedy obserwowałam tę sytuację, zaczęłam się zastanawiać (jako rodzic i edukator):

Czy jeśli chcemy, by dziecko było kreatywne, powinniśmy przymknąć oko na jego nieposłuszeństwo?

 

Pytanie jest dla dorosłych o tyle trudne, że dzieci fundują nam mnóstwo sytuacji, w których są kreatywne, ale nieposłuszne oraz takich, gdzie są posłuszne, ale nie twórcze.

Gdy szukałam odpowiedzi na to pytanie, trafiłam na książkę Edukacja domowa w Polsce. Teoria i praktyka. Wyniki badań Macieja Karwowskiego z 2005 roku, publikowane w tej książce pokazują, że

69% Polaków uznaje samodzielne myślenie za ważniejsze w przygotowaniu do życia, 25% wyżej ceni sobie posłuszeństwo, a 6% nie ma zdania na ten temat. Oznacza to, że 7 na 10 Polaków chciałoby mieć dzieci kreatywne, a co czwarty – konformistyczne.

Wszystko wskazuje na to, że jesteśmy gotowi zrezygnować z „grzeczności” na rzecz twórczości.

Kwestia „kreatywność czy posłuszeństwo” nie dawała mi spokoju, bo przechylenie się wagi w którąkolwiek stronę skutkuje określonymi konsekwencjami. Mieliśmy już społeczeństwo odtwórcze i posłuszne. Czy teraz jest czas na diametralną zmianę?

Guy Claxton i Building Learning Power

I wtedy przypomniał mi się Guy Claxton i jego koncepcja Building Learning Power. A może – jak sugeruje Claxton – potraktować nasz mózg jak zbiór mięśni, odpowiedzialnych za różne umiejętności? A szkołę i wychowanie jak ćwiczenia na siłowni? Bo tak jak w życiu potrzebne są różne mięśnie (w różnych sytuacjach różne), tak potrzebne są również różne umiejętności. W różnych sytuacjach różne.

Do napisania tego artykułu używam głównie mięśni rąk, a podczas wspinania się pod górę będę korzystać głównie z mięśni nóg.

W kościele, na apelu czy podczas kolacji z okazji otrzymania nagrody Nobla naszym dzieciom przyda się większa dawka dyscypliny i wstrzemięźliwości. Podczas malowania intuicyjnego, wymyślania scenariusza lub projektowania ubrań dla domu mody potrzebny im będzie zastrzyk wyobraźni i rozmachu. Różne umiejętności w różnych sytuacjach.

 

Kreatywnosc czy posluszenstwo

 

Gdybyśmy skierowali się ku koncepcji Building Learning Power (a jest mi ona bardzo bliska), moglibyśmy popatrzeć na sprawę tak:

Kreatywność to ta umiejętność, która przydaje się w eksperymentach, tworzeniu, stawianiu pytań lub w improwizacji.

Posłuszeństwo (czy może raczej dyscyplina) to ta umiejętność, która przydaje się w słuchaniu, w nabieraniu nawyków i w refleksji.

Czyli należy rozwijać obie.

Teraz zaprząta mnie już tylko jedna myśl:

Gdybyśmy posiadali obie umiejętności, dobrze rozwinięte, czy potrzebna byłaby wówczas jeszcze jedna? Rozróżnianie, kiedy należy użyć mięśni kreatywności, a kiedy posłuszeństwa? A może mózg sobie tę umiejętność jakoś sam wykształca?